|
Spływ Podolskimi Jarami Rzeki Strypa Zbrucz Dniestr |
|
30.04.2011 – sobota I znów jadę na spływ po kresowych rzekach. Tym razem pierwszy raz na Podole, gdzie będziemy płynąć po lewobrzeżnych dopływach Dniestru: Strypie i Zbruczu oraz po samym królewskim Dniestrze. Zbieramy się jak zwykle o świcie na parkingu koło Globusa w oczekiwaniu na samochody (tym razem będą dwa: bus i jeden prywatny) i kajaki. Kolejno pojawiają się uczestnicy, lekko zaspani. Jest nas ponad dwadzieścia osób: część to młodzież mniej więcej studencka i sporo weteranów, niektórzy po pięćdziesiątce. Tym razem są i ludzie spoza Lublina, nawet z Wrocławia. Mimo wszelkich starań jak zwykle opuszczamy Lublin dopiero przed dziewiątą kierując się na przejście graniczne w Zosinie. Dość sprawnie przekraczamy granicę, zakupujemy walutę w kantorze i hajda na wschód. Pogoda i humory na razie dopisują. Jak zwykle śpieszymy się, bo drogi kiepskie a chcemy dojechać przed nocą aż do Buczacza, gdzie mamy nocleg u księdza.  W porze obiadowej dojeżdżamy do Krzemieńca. Nad miastem górują ruiny zamku Bony, pierwsze z licznych na Podolu ruin zamków i kościołów. Szybko zwiedzamy z zewnątrz dawny kościół i klasztor jezuitów, gdzie funkcjonowało słynne Liceum Krzemienieckie. Jego uczniem był też Juliusz Słowacki. Całe miasto naznaczone jest pamięcią o nim: jest tu jego muzeum w małym dworku, w kolejnym kościele jest piękna rzeźba jemu poświęcona, gdzie indziej tablica poświęcona jego matce... Szybko jemy ukraińskie pierożki tzw. wareniki i jedziemy dalej. Po drodze dopada nas ulewa, ale nie tak wielka jak w zeszłym roku. Około dziesiątej dobijamy do Buczacza na nocleg przy kościele katolickim: ostatnia noc w pościeli i ciepła woda do mycia. 01.05 – niedziela O poranku chętni zwiedzają miasto. A jest co oglądać. Za naszym kościołem na górze wznoszą się ruiny zamku. Zamek zbudowany został w XIV w. przez Buczackich, w XVIII w. należał do Potockich, a potem popadł w ruinę. Z jego murów rozciąga się piękny widok na położony na drugim brzegu Strypy kościół i klasztor bazylianów, obecnie cerkwię prawosławną. Za klasztorem na górze leży cmentarz: jest tu wiele starych polskich grobów ukrytych w gąszczu krzaków, m.in. zrujnowana kaplica grobowa Potockich. Na rynku miasteczka wznosi się najcenniejszy zabytek – rokokowy ratusz z XVIII w., teraz częściowo w rusztowaniach.  O 10-tej spływamy na wodę żegnani śpiewami cerkiewnymi. |
|
Więcej…
|
|
Wyprawa kajakowa Francja - sierpień 2009 |
|
Strona 1 z 3 Wyprawa kajakowa Francja 08 2009 r Uczestnicy wyjazdu: Dominika, Bartek, Paweł, Marcin, Szymek, Piotr Miejsce: Alpy Francuskie okolice miasta Briancon Pływane rzeki: Isere, Claree, Guisane, Guil, Ubaye Po Wielu latach starsza ekipa kajakarzy z lubelskiej Kontry po odchowaniu dzieci i wkręceniu kochanych żon w opieke nad pociechami oraz młodsza piękniejsza część klubowiczów postanowiła ruszyć cztery litery i pojechać szlakiem dawnych wypraw kajakowych do słonecznej Francji.
|
|
Wyprawa kajakowa Francja sierpień 2009 r Uczestnicy wyjazdu: Dominika, Bartek, Paweł, Marcin, Szymek, Piotr Miejsce: Alpy Francuskie, okolice miasta Briancon Pływane rzeki: Isere, Claree, Guisane, Guil, Ubaye Po Wielu latach starsza ekipa kajakarzy z lubelskiej Kontry po odchowaniu dzieci i wkręceniu kochanych żon w opiekę nad pociechami oraz młodsza piękniejsza część klubowiczów postanowiła ruszyć cztery litery i pojechać szlakiem dawnych wypraw kajakowych do słonecznej Francji. Po wielu uzgodnieniach telefonicznych udało nam się zebrać dnia 31 lipca ( piątek) ok godziny 23 z Lublina. Środkiem naszej komunikacji był mercedes sprinter kolegi Marcina Ch. w którym oprócz 6 osób na pace załadowaliśmy 5 kajaków, 2 rowery , cały ekwipunek potrzebny do pływanie, jedzenie na kilka dni oraz masę niepotrzebnych rzeczy, ponieważ jak zwykle pakowaliśmy się w nocy wszystko zastało zapakowane szybko i jakoś tak bez głowy ale co tam najważniejsze że udało nam się wyrwać z pracy, z domu od dzieci to taki był nasz pierwszy wspólny męski (nie obrażaj się Dominiko ale traktowaliśmy ciebie jak naszego kumpla) wyjazd od kilku lat tylko my rzeki i kajaki. |
|
Więcej…
|
|
Relacja Pauliny z lipcowego spływu Prypecią |
|
Ukraińskość Raz do roku, w świętojańską, piękną noc, zakwita gdzieś w ostępach leśnych kwiat paproci. Wielkie szczęście pisane znalazcy. Do tej pory żaden się nie ujawnił. Tyle legenda. Nie podważając wielkiej wartości wspomnianego kwiatu – wyrażam jednakowoż szczerą radość, iż nie wszystkie wydarzenia doniosłe i rzadkie są tak niebywale nieosiągalne. Jednym z nich była nasza wyprawa na Ukrainę - momentami spektakularna, czasami bezprecedensowa, kiedy niekiedy samotna, częściej wspólna, nieraz ryzykowna, a sporadycznie krwawa!  |
|
Więcej…
|
|
Park Narodowy Prypeć - Stochód, lipiec 2009 |
|
Polesie . Pod tą nazwą kryje się wiele pojęć , skojarzeń , historycznych wydarzeń i polskich sentymentów . W przestrzeni geograficznej właściwie blisko tuż za granicą a jednocześnie w naszej świadomości daleko w minionym historycznym czasie . Skonfrontowałem moje wyobrażenia z rzeczywistością płynąc górną Prypecią po Polesiu Wołyńskim . Niestety krótko , zaledwie 113 km. w ciągu 5 dni.  |
|
Więcej…
|
|
|